Przez Beskid Niski – kilka wybranych ciekawostek

Południe Polski – kraina rozległych wzgórz skrywających w sobie, legendy, tajemnice oraz potężną historię od lat badaną przez miłośników Karpat, eksploratorów oraz ludzi obcujących ze światem, który dla wielu odszedł w zapomnienie … To Beskid Niski – najniższe i jednocześnie najbardziej rozciągnięte pasmo, wciśnięte między Bieszczady oraz Beskid Sądecki, otoczone aurą istniejących od lat niejasności. To góry romantyczne, mniej znane od sąsiednich Bieszczadów, w ostatnich latach podlegające jednak wzrastającemu zainteresowaniu. Świat Beskidu Niskiego zgromadził najcenniejszą materię w dolinach, bo grzbiety górskie w ogromnej mierze zalesione, wydawać się mogą mniej interesujące dla oka turysty zakochanego w bieszczadzkich, widokowych połoninach oraz w surowych tatrzańskich  wysokościach. Jednak i w Beskidzie zakochać może się każdy, nawet ten który ignoruje mniejsze wysokości mówiąc, że to  pagórki mało atrakcyjne i monotonne. Fenomen leży gdzie indziej – we wspomnianych dolinach. Ten kto raz doceni historię zawartą w dolinie, wejdzie w końcu ku wyższym partiom by spróbować również i tam odnaleźć pamiątki  z przeszłości, a jest ich sporo. Także bezdroża, szutrowe drogi, ścieżki poza szlakiem, piękne, bukowe lasy, oraz drewniane arcydzieła, czyli cerkwie wkomponowane w przyjazny dla oka krajobraz. Stoją tu do dziś stare, łemkowskie chyże, przerabiane zazwyczaj i odnawiane na użytek współczesnych, krzyże, kapliczki oraz cmentarze. Beskid Niski jednak zmienia się, powstają turystyczne szlaki, budowane są nowe drogi, odwiedza Beskid również nowa fala turystów … i zachwyca się.

Dziś przejedziemy się północnym skrajem pasma, następnie odbędziemy marsz przez wybrane doliny nieistniejących wsi, wejdziemy do lasu w paśmie granicznym oraz zagościmy w jednej z najpiękniejszych, do dziś istniejących wiosek, skupiających w sobie wciąż utrzymaną w dobrym stanie dawną zabudowę. Poniżej przedstawione sytuacje dowiodą, że magia w Beskidzie Niskim istnieje tu w każdym zakątku, musimy tylko otworzyć oczy by uwiecznić w obiektywie oraz w pamięci najpiękniejsze scenerie, które nosić następnie będziemy w sercu na zawsze.

Magia Zawadki Rymanowskiej

Zachodni skraj Zawadki Rymanowskiej – boczna dróżka odbija w prawo, natomiast droga asfaltowa prowadzi nieco w dół do dawnego przysiółka Abramów oraz do Kamionki. Tuż obok, niedaleko rozłożyła się gościnna Farfurnia zachwycając z  daleka swym położeniem, a wewnątrz zjawiskową atmosferą.

Zachód słońca znad Zawadki Rymanowskiej – ostatni dzień przejrzystej pogody zakończył się pięknym spektaklem. Niewiele wyżej ze wzgórza Popowa Polana można dostrzec Tatry, jednak dziś już jest za późno, nie zdążymy osiągnąć wierzchołka, ciemna noc niebawem w pełni pokryje świat .

Cergowa spowita mgłą. Widok z krańca Zawadki Rymanowskiej, tuż nieopodal Farfurni. Jesienna noc spędzona w samochodzie powoduje chłód w kościach. ma to jednak pozytywny aspekt – Beskid o wczesnej porze był jak baśni, jednak wkrótce obrazy magicznej jesieni zatarły się. Niebem i doliną zawładnęła niepogoda w postaci deszczu i zachmurzenia. Dzień nie napawa optymizmem – dziś długich wędrówek nie będzie. Podjedziemy autem to tu, to tam, może odzyskamy dla siebie pomijany ostatnimi czasy Beskid Niski – w paskudnej lecz klimatycznej dla tych gór aurze.

Poranek i mgły nad Zawadką – słońce gdzieś tam usiłuje się przebić, wkrótce jednak nastąpi deszcz i ulotna poranna magia pryśnie, jednak tylko pozornie – mglista otoczka spowijająca stare cmentarze, oraz sterczące banie wieńczące drewnianą cerkiew potrafią zadziałać mocno na wyobraźnie – co to za świat nieznany dotychczas dla wielu? Nigdzie tak nie ma, tylko tu … Nawet Bieszczady są jednak nieco inne, tutaj wszystko tonie w bezkresie konturów zarośniętych pasm poprzecinanych dziczejącymi w wielu miejscach na nowo dolinami, pustką i ciszą która boli. Zagadkowo wówczas wygląda Beskid – otacza go pewien rodzaj mistyki – jest to niesamowity kontrast między historią, współczesnym marazmem oraz plenerami.

Majacząca cerkiew widziana z rejonu jednego z cmentarzy, znajdującego się po drugiej stronie potoku tuż nieopodal zielonego szlaku. Cmentarz jest niewielki i zaniedbany, prowadzi do niego ścieżka pośród traw, błotnista i wąska.

Jeden z cmentarzy w Zawadce Rymanowskiej. Wydaje się że jest ich trzy, ale pamiętać należy iż po drugiej stronie rzeki, kilkaset metrów w dół od przedstawionego na zdjęciu znajdują się pomniki – człowiek pracujący przy cmentarzu mówił że tamte obeliski to również ostatnie, zachowane fragmenty czwartego cmentarza.

Na północnym skraju

„Szosa Dukielska” – wprawdzie tym mianem bardziej powinienem określić odcinek Nowy ŻmigródDukla, bądź Dukla – Barwinek, jednak w przeszłości gdy jeździliśmy często na linii Nowy Sącz – Przemyśl również i  fragment między Gorlicami a Nowym Żmigrodem tak określaliśmy. Pamiętam zimą potężny wiatr wiejący od Magury, mówiliśmy sobie „Dukielska” pewnie nie do przejścia – raz była wręcz nie przejezdna, gdyż w okolicy Samoklęsk wicher przyniósł śnieżycę, która spowodowała, że śnieg stworzył barierę nie do pokonania, musieliśmy zawrócić i jechać przez Jasło.

„Pod Magurą”. Fragment Pasma Magurskiego i rolniczy krajobraz w okolicach Pielgrzymki. Piękne miejsce na północnych krańcach Beskidu Niskiego zachęca aby wgryźć się w dzicz, przebrnąć przez głębokie jary oraz leśne ostępy, i podążać w głąb narodowego parku, który skrywa miejsca piękne, być może szerzej nieznane : na prawo Folusz, i Diabli Kamień dalej Wątkowa oraz Kornuty, na południe Krempna, Kotań oraz Świątkowa i okolice, a na wschód Kąty, Myscowa, Grzywacka i wiele, wiele innych niesamowitych zakątków które chciałbym odwiedzać wiecznie, żyć w tym zagadkowym świecie pełnym magii, tajemnic i zapomnianych historii.

Obelisk ku pamięci Grzegorza Wodzika, ukryty w krzakach przy drodze łączącej Nowy Żmigród z Gorlicami. Jest zaniedbany, pokryty mchem, zapomniany i mało widoczny, mimo że przydrożny. Przejeżdżałem szosą wielokrotnie i osobiście po raz pierwszy odkryłem go stosunkowo niedawno. Często patrzę na mapę Beskidu Niskiego, i dotychczas nie dostrzegłem zaznaczonego pomnika, a przecież z pewnością znajduje się na niej od dawna.

Otrzymałem na mą prośbę  archiwalne zdjęcie od p. Aureliusza Kamińskiego, prawnuka człowieka który ów pomnik stawiał w przeszłości. Niestety w krótkiej korespondencji dowiedziałem się tylko że :Mój pradziadek Dominik Kudłaty był kowalem w Samoklęskach. Wiem tylko, że robił ten pomnik. Mam również w rodzinnym albumie zdjęcie z odsłonięcia tego pomnika. Pradziadek niewiele pamięta” – szkoda, może ktoś z czytelników byłby w stanie coś o tym miejscu powiedzieć więcej …

Idąc ku stokom pasma Łysej Góry, odnaleźć można kamienną kapliczkę przy ścieżce leśnej, wysoko ponad wsią oraz oddaloną godzinę marszu od wspomnianego szczytu. Zwą ją Wilczą Kapliczką, gdyż ponoć chronić miała kupców przed sforami dzikich bestii. Przeciwieństwem jest inna wersja : otóż wilki miały właśnie zagryźć tu pewnego kupca.

W kręgu wzgórza Piwane

Ropica Górna upamiętnia Grzegorza Stecha. ”Człowiek wielu dróg” – tak zwano Dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich, który swoją działalnością zapamiętany został nie tylko w Powiecie Gorlickim ale również w całym Województwie Małopolskim jako człowiek sukcesu w dziedzinie nie tylko poprawy  jakości dróg, ale również innowacji, tytanicznej pracy oraz pasji która mimo przeciwności, gdy na drodze staje choroba, potrafił wydobyć od siebie oraz pracowników maksymalne pokłady energii służące poprawie infrastruktury w całym województwie.

Tajemnicze znaki na zachodnich stokach góry Piwane położonej między Ropicą Górną, Pstrążnem oraz dawnym Dragaszowem, dziś przysiółkiem Ropicy Górnej. Nie wiem co oznacza krzyż oraz cyfry. Ktoś, być może pasterz lub mieszkaniec okolicznych wsi wyrył owe znaki dokładając inicjały. Może to jakieś wyznanie miłości. Różnych innych znaków jest tu więcej, niektóre tuż obok, na sąsiednich kamieniach inne nieco dalej, na południowych stokach góry.

Tutaj właśnie na ostańcach skalnych odnaleźć można prawdopodobny zegar słoneczny niewielkich rozmiarów, oraz kilka innych napisów.

Gdzie indziej widoczny tryzub wraz z datą, oraz z boku rys na kształt człowieka w kapeluszu. Napisy znajdują się również na sąsiednim kamieniu. Warto podejść „stokówką” przez las i odnaleźć tajemnicze znaki. Pokryte zazwyczaj mchem wymagają jednak wnikliwych i długich poszukiwań.

Psrążne to obecnie przysiółek bardziej znanych Bodaków. Jest nieco odłączony od większej wsi, położonej w dolinie potoku Bartnianka. W Pstrążnem niewiele jest gospodarstw, dostrzec można kilka krzyży przydrożnych, oraz stary cmentarz, jak i widoczną na zdjęciu powyżej kapliczkę. Miejsce szczególnie w okolicy kapliczki i cmentarzyka jest nadzwyczaj urokliwe – można stąd również dotrzeć na opisane wcześniej Piwane i spróbować od tej strony odszukać tajemnicze kamienie.

Po słowackiej stronie

Będąc na szczycie Jaworzyny Konieczniańskiej, położonej w paśmie granicznym, wciąż od strony północnej do pewnego stopnia widokowej, pokusić się możemy o próbę odkrycia obelisku w postaci kamiennej płyty zawierającej opis „łowieckiego sukcesu”.

Pewien arystokrata dokonał tu odstrzału zapewne wielce urodziwego rogacza i czyn ten utrwalił stawiając do dziś dobrze utrzymaną pamiątkę. Ukryta stoi kilkadziesiąt metrów od słupa granicznego stojącego na szczycie góry, w młodniku. Niestety nie łatwo ją odnaleźć – współrzędnych nie posiadam.

Znów po stronie polskiej

Pięknie wygląda Smereczne jesienią. Droga wiedzie na wschód w stronę Tylawy. Opuszczona dolina dawnej wsi skrywa w sobie tajemnice które warto poznać. Odnaleźć tu możemy piękny, stary krzyż oraz pozostałości niemieckiej kasarni z czasów Wielkiej Wojny, której skutki były tragiczne dla wsi oraz okolicznych dolin.

Ku pamięci żydów, zamordowanych przez hitlerowskich głupców których zamknięte umysły spowodowały najtrudniejszy dla zrozumienia rodzaj nienawiści, buty oraz podłości. Kolejny obelisk dający do myślenia –  jakby chciał udowodnić że Beskid Niski to nie jest miejsce do życia … Cóż brzmi jak cytat tytułowy pewnej książki, ale pasuje tutaj szczególnie.

W dolinie Wisłoka, tuż przy samym brzegu zachowującej wciąż górski charakter rzeki, stoi tartak wodny będący niestety w stanie ruiny. Na północnym krańcu Beskidu Niskiego, stosunkowo niedaleko szosy łączącej Rymanów z Sanokiem w obszarach miejscowości Besko, należy rozpocząć marsz wzdłuż rzeki, leśną, nieźle utrzymaną drogą. Jest to kolejne, piękne, jednak dziś już ostatnie przedstawione przeze mnie miejsce.

Gawęda o Beskidzie Niskim wciąż będzie trwać

Być może w tych kilkunastu wpisach o Beskidzie Niskim, które przez okres czterech lat przedstawiłem na blogu brakuje wciąż wielu ciekawostek, jednak nie warto szybko i na siłę ukazywać wszystkiego. Kolejne wybrane miejsca oraz własne spostrzeżenia przedstawię może w nie najbliższej przyszłości jednak nie spieszę się – tematu Beskidu Niskiego nie zamknę prawdopodobnie nigdy. Wracać wciąż będę do miejsc które przemierzałem wielokrotnie bądź sporadycznie, czasem zaledwie raz. Może pójdę i tam, gdzie dotychczas w ogóle nigdy nie byłem. Realizować będę podróż duchową przez magiczne doliny oraz ostępy leśne najdzikszych gór w Polsce, bez naukowych opisów l powielanych nadmiernie faktów historycznych. Postaram się pokazać góry te, jako „mój” Beskid widziany oczami człowieka który na swój sposób pokochał najniższe pasmo górskie w polskich Karpatach, jednakże  potężne w swej  magii oraz enigmatycznej otoczce. Do zobaczenia mam nadzieję w Beskidzie Niskim na wiosnę, myślę że to najbliższy możliwy termin mojej kolejnej przygody z Beskidem.

Tekst i zdjęcia : Tomasz Gołkowski

Share Button

Comments

comments

Tomasz

Tomasz, autor bloga, pochodzący z Podkarpacia miłośnik gór oraz dzikiej przyrody. Naładowany pozytywną energią, trochę szalony, niepokorny globtroter. Interesuje się historią, kulturą i etnografią Karpat. Zwolennik każdej formy turystyki i czynnego wypoczynku, promotor miasta Przemyśl jak i całego Pogórza Przemyskiego. Zaprasza do odwiedzenia swojego bloga, debaty oraz współpracy. Zachęca również do wspólnych organizacji wypraw górskich i wzajemnego dzielenia się wiedzą na tematy związane z turystyką. Pozdrowienia dla wszystkich ludzi gór a także odwiedzających mojego bloga :)

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. Ada napisał(a):

    świetnie wybrane informacje 🙂

  2. Fabia napisał(a):

    wow, super !!!

  3. Andrzej napisał(a):

    Nic tylko czekać do wakacji i jechać!

  4. Barszczu napisał(a):

    Piękne widoki! Czytając aż chce się rzucić wszystko i jechać… NIc tylko czekać na wiosnę teraz… 🙂

  5. marcysia_matka napisał(a):

    Uwielbiam takie magiczne zakątki 🙂

  6. mariusz_kuch napisał(a):

    Ja również , tak bardzo bym chciał zamieszkać w górach 🙁

  1. Styczeń 7, 2018

    […] tylko wirtualną wędrówkę? Zapraszam również do zapoznania się z ostatnim wpisem dotyczącym Beskidu Niskiego. Pozdrawiam karpacko Tomasz – Echo […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge