Bieszczady Jacka Grzybały cz. III

 Bieszczady d Bieszczady f Bieszczady kk

Mam wielką przyjemność po raz trzeci zamieścić wspomnienia bieszczadzkie Pana Jacka Grzybały  – człowieka pamiętającego magiczne Bieszczady  z lat sześćdziesiątych  XX  wieku. Dla przypomnienia czytelnikom postaci Pana Jacka, zamieszczam na wstępie podstawowe informacje dotyczące wielkiej osobowości i jednocześnie żywej legendy bieszczadzkiej.

Aktualnie  emeryt  ale  pracujący  na Politechnice Świętokrzyskiej  w  Kielcach jako  starszy  wykładowca, z wykształcenia  mgr inż  geodeta  absolwent AGH, dyplom 1970 r. członek PTTK  od  1962 r.  Przewodnik  świętokrzyski od 1971 r. posiada  małą  złotą  GOT  i małą  srebrną OTP. ma również  srebrną  Odznakę  Honorową PTTK. Pan Jacek zgodził się na opublikowanie swych wspomnień na łamach mojego bloga, za co mu serdecznie dziękuję. Poniżej zamieszczam dwa wpisy Pana Jacka: pierwszy dotyczący poczty bieszczadzkiej i drugi jako opowieść o legendarnej trasie kolejowej, relacji Zagórz – Przemyśl, biegnącej przez ZSRR. Zapraszam do czytania.

Poczta Bieszczady

Bieszczady j Bieszczady e Bieszczady c

Jakie były drogi w Bieszczadach po II Wojnie Światowej , a potem do połowy lat pięćdziesiątych XX w. to każdy wie. Odpowiedź jest prosta. Dróg dla samochodu osobowego w Bieszczadach nie było. W 1955 r. rozpoczęto budowę Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej, którą ukończono w listopadzie 1962 r. O tym fakcie informuje tablica pamiątkowa umieszczona w skarpie drogi na przełęczy nad Berehami. Ostatni odcinek pętli to trasa z Ustrzyk Górnych przez Berehy do Wetliny. Tu droga miała do pokonania dwie przełęcze, Przełęcz Wyżniańską o wysokości 860 m i Przełęcz nad Berechami, która jest kulminacją na całej trasie. W sumie cała obwodnica liczy blisko 150 km, i prowadzi z Leska przez Cisną, Wetlinę, obie wymienione wcześniej przełęcze, Berehy, Ustrzyki Górne, Lutowiska, Ustrzyki Dolne. W wyniku budowy powstały 64 mosty, 400 przepustów nie mówiąc już o milionie m3 przerzuconej ziemi i skały. Dzięki tej inwestycji Bieszczady otrzymały swoje okno na świat. Latem 1963 roku przyjechali pierwsi turyści swoimi samochodami, aby potem w góry ruszyć pieszo. Powstał problem łączności ze światem. Telefonii komórkowej wtedy nie było, a nawet nikomu się o niej nie śniło.

Musiała zacząć pracować poczta, ale Jaka? A no ruchoma na kółkach. Na ten pomysł wpadł Urząd Pocztowy w Lesku i przez 6 dni w tygodniu t.j. od poniedziałku do soboty włącznie ( wtedy pracowało się w soboty ) na trasę pętli bieszczadzkiej wyruszał mikrobus marki ” Nysa ” W miesiące letnie lipiec i sierpień pokonywała ta Nyska trasę Lesko, Wetlina, Ustrzyki Górne, Lutowiska, Ustrzyki Dolne aby następnego dnia jechać w przeciwnym kierunku, w sumie prawie 150 km.

Bieszczady a uczestnicy przed namiotami

Mikrobus Nysa miał w każdej miejscowości wyznaczone miejsce postoju. Na drewnianej ostrewce mocno wbitej do ziemi wisiała tablica z napisem np. Berehy Górne. Był rysunek mikrobusu, napis poczta i w okrągłej tarczy g. 13:00 – 13:45 wszystko było widoczne. Gdy tylko mikrobus Nysa z napisem na czole ” Poczta Bieszczady ” stanął koło tablicy ze skrzynką na listy, to zaraz po otwarciu okienka samochodowo – pocztowego ustawiała się kolejka. Co załatwiano, po pierwsze przyjmowano listy zwykłe i polecone , a także expres. Listów z napisem priorytet wtedy Polska Poczta nie znała. Można było nadać paczkę, ale nie dużą, taka do dwóch kilo. Największym powodzeniem cieszyła się Poste Restante, czyli poczta oczekująca. Dzisiaj to już archiwum pocztowe. Aby odebrać taki list, trzeba było okazać dowód osobisty. Gdy urzędnik pocztowy załatwiał te wszystkie czynności, kierowca Nyski musiał w 5 minut postawić pięciometrowy maszt oraz antenę aby można było uruchomić telegraf. Poczta Bieszczady przyjmowała i wysyłała telegramy jej macierzystej placówce poczcie Lesko. Zgodnie z napisem na tablicy 15 minut to 15 minut i odjazd z Ustrzyk G. do Berehów G. i tak dalej od miejscowości do następnej miejscowości.

Bieszczady h Bieszczady i

Była jeszcze atrakcja dla filatelistów. Każda korespondencja nadana na Poczcie Bieszczady miała okolicznościowy stempel następującej treści ” Poczta Samochodowa Bieszczady ” i obok okrągły datownik z datą dzienną i napisem w otoku Lesko. Była to atrakcja ze wszech miar, ja zaopatrzyłem się w taki okolicznościowy datownik. Cały przejazd Poczty Bieszczadzkiej i jej pracę na stanowisku uwieczniłem na kilku czarno białych zdjęciach, które załączam do tego wspomnienia.Nie jest mi wiadome jak długo i do którego roku funkcjonowała ta poczta.

Odnośnie danych korzystałem z : Bieszczady i Pogórze panorama turystyczna wydawnictwo RAW W-wa 1988 autor Stanisław Kłos

Tekst i zdjęcia: Jacek Grzybała

Przejazd pociągiem Ustrzyki Dolne – Chyrów – Przemyśl

Po napisaniu moich wspomnień na temat podróży kolejką bieszczadzką na trasie Rzepedż-Cisna w 1965 roku ukazał się komentarz Pana Tomka a w nim zwrot / mnie interesuje także przejazd pociągiem Zagórz- Ustrzyki Dolne-Chyrów-Przemyśl /.Komentarz ten był umieszczony pod datą 1 lipiec 2014 r. Jest życzenie a więc należy je spełnić , póki mam pamięć w miarę sprawną i jeszcze nie zawodną…Dla przypomnienia pociąg pośpieszny, który woził pół Polski a śmiało można powiedzieć, że prawie całą Polskę w Bieszczady to słynny pośpieszny Warszawa Wschodnia -Ustrzyki Dolne. Jego dokładna trasa przejazdu przedstawiała się następująco Ustrzyki Dolne potem przez ZSRR czyli Chyrów i dalej już Przemyśl-Rozwadów-Sandomierz-Skarżysko Kamienna – Radom a stacja końcowa to Warszawa Wschodnia . W sezonie letnim czyli w wakacje lipiec -sierpień kursował codziennie, w skali całego roku był pociągiem sezonowym.Jako ciekawostkę należy podać że pośpieszny to on był na trasie Warszawa Wschodnia-Przemyśl ale dalej Przemyśl- Chyrów- Ustrzyki Dolne to zwykły pociąg osobowy tu nie bylo już żadnego pośpiesznego.Po zakończeniu rajdu w 1965 roku w lipcu w Ustrzykach Górnych organizatorzy odwieżli nas do Ustrzyk Dolnych na wspomniany wyżej pociąg BIESZCZADY.Tu zaczyna się moja przygoda z tym pociągiem ., Ja nim jechałem tylko jeden raz w życiu wracając do domu do Kielc z przesiadką w Skarżysku Kamiennej po zakończeniu bieszczadzkiej włóczęgi .Zajmuję miejsce siedzące w wagonie i sprawdzam czy mam dowód osobisty . Paszporty były nie potrzebne, o czym wiedzieliśmy z kolegami już wcześniej,Do granicy z Ustrzyk Dolnych niecałe 10 km .Myśle sobie jak to będzie ze zmianą podwozia na szerszy tor , to co zawsze jest w Przemyślu. Dojeżdżamy do granicy pociąg zatrzymuje się. Wcześniej kierownik pociągu przechodzi wzdłuż całego składu sprawdza wszystkie drzwi czy zamknięte i dodatkowo zamyka je na klucz . Kontroli podlegają wszystkie okna czy te też są zamknięte i udziela informacji /o ile dobrze pamiętam/ że w czasie jazdy przez ZSSR okien
otwierać nie wolno .Co do korzystania z WC czy wolno robić siusiu i kupkę nie było żadnych instrukcji ze strony Kierownika Pociągu. Do każdego wagonu zostaje przydzielonych 2 żołnierzy rosyjskich ,którzy jadą na stopniach wagonu po jednym z każdej strony.A co do podwozia czyli kół nic z tych rzeczy.Koła nie będą zmieniane bo zachował się stary tor i tylko dokuto jedną szynę , po której teraz jeżdżą ruskie wagony.Więc ruszamy , przejeżdżamy granice państwa i jesteśmy bez paszportu w ZSSR. Nie do końca bo starszy pan stojący obok mnie odzywa się, granica była ale co to za granica jak jedziemy po polskiej ziemi w dalszym ciągu Ta granica, którą minęliśmy przed chwilą to poważna sprawa tu nie ma żadnej lipy..Słupy betonowe na nich druty kolczaste po jednej i po drugiej stronie a środkiem biegnie granica właściwa.Te słupy betonowe w przekroju mają 10 x10 cm a w środku są zbrojone. Widać sowiecka robota w tej materii cholernie solidna, Ponadto druty kolczaste są poprowadzone w poziomie co 10-15 cm i aby nie można było ich rozchylić czy też rozsunąć ,usztywnione są dodatkowym drutem kolczastym w kształcie dwóch przekątnych. Przebieg tych drutów jest następujący, góra słupa następnego jest połączona z dołem słupa poprzedniego i na odwrót ten poprzedni ma początek drutu przekątnego u góry by w następnym słupie koniec miał na dole. Ile tych słupów poszło na tą granice , a ile tysięcy kilometrów drutu kolczastego tego chyba sam Pan Bóg nie zliczy. No ale teraz wszystkim wiadomo, którzy jechali tym pośpiesznym że ZSRR to kraj zadrutowany na wszystkie sposoby i tak właśnie wyglądała granica przyjażni . Było to niezależne od woli obu sąsiednich narodów tak stanowiła władza..Ten widok na mnie zrobił wręcz niesamowite wrażenie. Miałem wtedy dokładnie 17 i pół roku i po raz pierwszy widziałem taką granice, Ciarki przeszły mi też po grzbiecie i pomyślałem oby jak najszybciej dotrzeć do drugiej granicy, przekroczyć ją i być już w Przemyślu,Przed nami kawałek drogi do pokonania około 50 km . Prędkość pociągu zawrotna 40 km na godzinę i jeszcze czasami jakiś postój pod semaforem 5-10 minut. A więc prawie 2 godziny tej jazdy .W głowie krążyły różne myśli oby tylko pociąg był kierowany cały czas na dobry tor czyli cały czas w lewo i na Przemyśl. Każdy skręt w prawo to wiadomo kierunek otwarty to Syberia. My Polacy znamy ten kraj i jego wielkość.Trasa pociągu prowadziła jednak zgodnie z planem i po drodze mijaliśmy stacje kolejowe i przystanki. Cały czas już od Krościenka doliną rzeki Strwiąż, którego wody wpadają do Morza Czarnego. Największe miasto na tej trasie to Chyrów, leżący nad Strwiążem. Tu mą uwagę zwrócił ogromny budynek, to kompleks dawnego konwentu OO.Pijarów gdzie do Gimnazjum uczęszczało 600 uczniów przed wojną, Szkoła ta uważana była za najlepiej wyposażoną szkołę średnią w Polsce przedwojennej. Posiadała bibiotekę z księgozbiorem liczącym prawie 20000 ksiąg. W 1939 roku cały księgozbiór został spalony prze Rosjan po ich wkroczeniu do miasta. Do tego gimnazjum uczęszczało wielu wybitnych osób ze świata nauki kultury i polityki okresu międzywojennego np: inż Eugeniusz Kwiatkowski, Jan Brzechwa a także syn dziedzica i właściciela majątku Kurów na lubelszczyznie czyli krótko Wojciech Jaruzelski herbu Ślepowron. Gdy oglądałem ten gmach z pociągu nic o nim nie wiedziałem , Dzisiaj w dobie internetu jestem całkiem dokształcony w tym temacie.Po wyjeżdzie z Chyrowa opuściliśmy towarzystwo rzeki Strwiąż i kierując się na północ dojechaliśmy do granicy. Po jej przekroczeniu poczuliśmy się zupełnie inaczej czyli całkiem dobrze.Jeszcze mała chwila i byliśmy już w Przemyślu. Wczoraj przez przypadek rozmawiałem ze znajomym w pracy i powiedziął mi że gdy jego ciocia jeżdziła.tą trasa to okna musiały być zasunięte żaluzjami. To były czasy.

P.S

Gdy skończyłęm ten artykuł po głowie zaczęlo chodzić pytanie do kiedy kursowały te BIESZCZADY , może była przerwa i znów kursują zacząłem główkować , co począć. Internet okazał się niezawodny.Po wejściu na podgląd satelitarny i ustawieniu w powiększeniu stacji Ustrzyki Dolne na ekranie zacząłem moją nową podróż .Wszystko się zgadzało jak na początek. A więc jedziemy kursorem po torach i oglądamy cały czas obraz drogi . Linia kolejowa prowadzi nas na wschód i obok rzeka Strwiąż . . Po 6 km jesteśmy już na stacji Krościenko tu należy zaznaczyć, że tego Krościenka nie należy mylić z Krościenkiem nad Dunajcem pow, Nowy Targ.Wszystko jest w porządku za chwile jest przejście granicze , są widoczne budynki komory granicznej i celnej . Jest też wielki parking a obok po lewej stronie wije się linia kolejowa do Chyrowa i dalej na Niżankowice i Przemyśla. Do Chyrowa wszystko jest okej potem też ale tylko do Niżankowic Tu na stacji stoją pociągi w pełnym składzie .Sklad pierwszy to 4 wagony osobowe.Cała przygoda a zarazem niespodzianka czeka nas za chwilkę. Około 300m za stacją nie ma żadnych torów. Wnikliwa obserwacja pozwala zobaczyć dwa potężne kozły oporowe.Sprawdzam jeszcze raz , nie myle się jadę dalej kursorem szczere pole co do cholery. Była linia kolejowa , nie ma lini kolejowej. Rozsądek mi mówi bracie jak ty jechałeś to było 50 lat temu a to jest pół wieku do tyłu.Nie daję za wygraną. Zaczynam całą zabawę topograficzno-internetową od Przemyśla.Stacja kolejowa Przemyśl torami na południe ulica Młynarska obok torów, dalej widzimy jakiś pociąg są też i budynki. Potem wszystko się urywa. Nie do końca podróżuję w dalszym ciągu tylko toru nie widać . Czytelne ciagi drzew , ładne łuki małego nasypu a nawet rowy co się dzieje. Gdy na ekranie pokazuje się droga kołowa i ta moja linie przecina się z nią a brak torów jest udokumentowany już wiem co się stało. . Ta linia została zamknięta i skasowana a złomiarze zrobili swoje. Co Prawda ślad po trasie pozostał jest jeszcze nie zaorany . Pas kolejowy wąski co prawda ale własność Skarbu Państwa w użytkowaniu kiedyś Polskich Kolei Państwowych a obecnie to diabli wiedzą . Tym oto smutnym stwierdzeniem pozwolę sobie zakończyć wspomnienie o pośpiesznym BIESZCZADY na trasie Ustrzyki Dolne-Chyrów-Przemyśl.

Po wymianie mailów Pan Tomek potwierdził moje smuntne wnioski o kasacji tej lini kolejowej kilkanaście lat temu. Dwa lata temu zrodził się pomysł aby ją odbudować po polskiej stronie i połączyć ze stacją w Niżankowicach jak było kiedyś. Realizacja tego pomysłu spaliła na panewce.

Jacek Grzybała

Poniżej obecny wygląd dawnej, nie funkcjonującej już dziś linii kolejowej Zagórz – Ustrzyki Dolne – Chyrów – Przemyśl.

DSC_0002 DSC_0013

Tekst: Jacek Grzybała Fot. Tomasz Gołkowski

Share Button

Comments

comments

Tomasz

Tomasz, autor bloga, pochodzący z Podkarpacia miłośnik gór oraz dzikiej przyrody. Naładowany pozytywną energią, trochę szalony, niepokorny globtroter. Interesuje się historią, kulturą i etnografią Karpat. Zwolennik każdej formy turystyki i czynnego wypoczynku, promotor miasta Przemyśl jak i całego Pogórza Przemyskiego. Zaprasza do odwiedzenia swojego bloga, debaty oraz współpracy. Zachęca również do wspólnych organizacji wypraw górskich i wzajemnego dzielenia się wiedzą na tematy związane z turystyką.
Pozdrowienia dla wszystkich ludzi gór a także odwiedzających mojego bloga :)

Może Ci się również spodoba

27 komentarzy

  1. Basia S. napisał(a):

    Fantastycznie wspomnienia ,super fotki . Proszę o jeszcze

  2. Panie Tomku wdzięczność moja za te dwie publikacje nie zna granic pod Pana adresem po prostu krótko kiedy Pan zechce zapraszam Pana do siebie do Kielc w Góry Świętokrzyskie na 3 dni pokaże Panu Św Krzyż Muzeum w Oblegorku Henryka Sienkiewicza , Św Katarzyne ,kapliczkę z podpisem Stefana Żeromskiego Muzeum Przyrodnicze na Św Krzyżu z dawnymi kazamatami więziennymi w podziemiu.I oczywiście w niedzielę pojechalibyśmy słynną ciuchcią czyli Exspres Ponidzie z Jędrzejowa do Pińczowa.Jako że jestem przewodnikiem świętokrzyskim wszędzie Pana oprowadzę a lubię to robić to moje hobby to moja pasja. Pozdrawiam Pana Bardzo Serdecznie.Ułożenie tekstu jest ekstra super dodatkowe wprowadzenie o mojej osobie pomysł fantastyczny a zdjęcia łącznie ze stemplem pocztowym czytelne i bardzo wyrażne.Ciekaw jestem co powiedzą czytelnicy moich kilku słów z przed 50 laty.

    • Tomasz napisał(a):

      Cieszę się że mogłem opublikować Pana wspomnienia. Jako miłośnik najbardziej dzikich części Karpat uważam że Pana wpisy doskonale wkomponowały się w charakter bloga i mam nadzieję że moją opinię podzielają czytelnicy, ludzie gór i w szczególności pasjonaci Bieszczadów, Beskidu Niskiego, oraz gór Ukrainy jak i Rumunii.
      Tomasz ostatnio opublikował…Bieszczady Jacka Grzybały cz. IIIMy Profile

  3. Panie Tomku jak by sie dało napisać przy zdjęciu ze skrzynką pocztową na słupie autor Jacek Grzybała ten po prawej , po lewej stoi Jurek Kuligowski dziękuje o ile to możliwe.

  4. Dla Basi S. odpowiedz będzie jeszcze ale dopiero za miesiąc czyli Beskid Niski od Beska przez Duklę , Iwonicz Zdrój, Obie Magury , Bodaki , Regietów do Wysowej będą i zdjęcia . Artykuł już przesłany do Pana Tomka a zdjęcia szukam w biurku do skanowania i też prześlę. Pozdrawiam jacek

  5. Szanowni czytelnicy SPROSTOWANIE rodzice Wojciecha Jaruzelskiego rozważali posłanie go do OO Pijarów Gimnazjum w Chyrowie ale jednak Jaruzelski tam nie trafił bo w końcu wyłądował na Bielanach u OO Marianów gdzie przed samą II Wojną uzyskał tak zwaną małą maturę czyli ukończył 4 klasy gimnazjum i zdał stosowny egzamin.Za bład przepraszam a Panu czytelnikowi serdecznie dziękuje teraz sprawdzałem i to co napisałem to z wikipedi ta poprawka jeszcze raz dziękuje za korektę.

  6. Duśka napisał(a):

    Witaj Tomku, ciekawy ten dawny świat. Co fajniejsze, kiedy nie było telefonów i łączności, ludzie więcej czasu ze sobą spędzali, potrafili się zorganizować i przede wszystkim rozmawiać. I to są chyba najcenniejsze wspomnienia. Bieszczady jawią mi się jako cudowna kraina, ale chyba nie odważę się tam wybrać samotnie. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂
    Duśka ostatnio opublikował…Babia Góra, czyli rzecz o diabelnej górzeMy Profile

    • Tomasz napisał(a):

      Witaj Dusiu
      Sam pamiętam jeszcze czasy gdy jechało się ekipą w Bieszczady bez telefonów ze starymi namiotami i gitarą przytwierdzoną do plecaka. Czemu miałabyś się nie odważyć? Tam jest cywilizacja 🙂 w wielu miejscach 🙂
      Pozdrawiam serdecznie 🙂
      Tomasz ostatnio opublikował…Bieszczady Jacka Grzybały cz. IIIMy Profile

  7. Maria z Pogórza Przemyskiego napisał(a):

    Jechałam tym pociągiem w roku osiemdziesiątym, rzeczywiście było trochę straszno, pogranicznicy z psami, nieruchome twarze, bez uśmiechu; szkoda, że już nie kursuje, wybrałabym się tak dla przypomnienia, turystycznie; dziękuję za wspomnienia i pozdrawiam.

    • Tomasz napisał(a):

      Witaj Mario
      Osobiście w dzieciństwie parokrotnie jeździłem tym pociągiem z Przemyśla do Ustrzyk do mojej rodziny. Klimat taki jak piszesz, a dla mnie dzieciaka duże wydarzenie. Pamiętam jak dziadek mój powiedział do mnie w przedziale patrz Tomek radzieckie krowy za oknem 🙂
      Pozdrawiam serdecznie 🙂
      Tomasz ostatnio opublikował…Bieszczady Jacka Grzybały cz. IIIMy Profile

  8. DLA MARII Z POGÓRZA PRZEMYSKIEGO JA TEŻ BYM POJECHAŁ JESZCZE RAZ TYM POCIĄGIEM ALE TRZEBA WIEDZIEĆ ŻE ZA STACJĄ NIŻANKOWICE NA UKRAINIE JESZCZE 300 M SĄ TORY A POTEM TYLKO JUŻ 2 KOZŁY OPOROWE I DO GRANICY TYLKO OSTAŁ SIĘ ŚLAD PO TORACH . TO JESZCZE NIC. PO POLSKIEJ STRONIE JUŻ ZA ULICĄ MŁYNARSKĄ W PRZEMYŚLU KOŃCZA SIĘ TORY POTEM TYLKO ŚLAD PO TORACH A Z TORAMI UPORALI SIĘ ZŁOMIARZE . SZKODA TO WSZYSTKO MOŻNA WYCZYTAĆ Z TREŚCI ZDJĘĆ SATELITARNYCH. ATMOSFERA RZECZYWIŚCIE TAKA BYŁA JAK TU PISZĄ CZYTELNICY , SMUTNO , LĘK I OBY JAK NAJSZYBCIEJ DOJECHAĆ DO GRANICY I BYĆ JUŻ W PRZEMYŚLU.

  9. Łukasz napisał(a):

    W ubiegłym roku podnoszono kwestię przywrócenia ruchu pasażerskiego na liniach 107 i 108 czyli Zagórz – Ustrzyki, Zagórz – Łupków czyli te połączenia które przed laty woziły tłumy turystów w Bieszczady. Były chyba nawet obietnice uruchomienia połączenia Zagórz – Łupków jesienią bieżącego roku, ale chyba coś ucichło. Pamiętam doskonale tę trasę do Łupkowa biegnącą w większości wzdłuż rzeki Osławy mijając kilka jej przełomów. Trudno było oderwać wzrok od widoków za oknem 🙂
    Łukasz ostatnio opublikował…Seat Leon Cupra 2.0 Tdi 170kmMy Profile

  10. JAK SIĘ CZYTA OSTATNI WPIS O KOLEI ZAGÓRZ -USTRZYKI DOLNE I ZAGÓRZ ŁUPKÓW TO SIĘ SŁABO ROBI I SERCE SIĘ KRAJE NA PÓŁ, WSZYSTKO UPADA NIC SIĘ NIE OPŁACA . JEDNI TURYŚCI SIEDZĄ W EGIPCIE INNI W DOMU BO NIE MAJA KASY A TYCH PLECAKOWYCH CORAZ MNIEJ MŁODZIEŻ RACZEJ TEŻ NIE PRZEJAWIA NADZWYCZAJNĘJ UWAGI ABY TAKA FORMA SPĘDZANIA URLOPU BYŁA BARDZO DOBRA WSZYSCY MŁODZI NA WAKACJACH GONIĄ ZA PIENIĘDZMI ALBO STUDENCI JADĄ ZA GRANICE DO PRACY GDZIE TYLKO SIĘ DA . NAWET ZA GŁÓWNY GRZBIET KARPAT CZYLI NA SŁOWACJE .WIEM TO Z WŁASNEGO DOŚWIADCZNIA BO AKTUALNIE MAM ZAJĘCIA NA POLITECHNICE W KIELCACH.MOŻE COŚ SIE ZMIENI ALE JA WIDZĘ TO W CIEMNYM KOLORZE.JACEK

  11. Uzupełnienie co do pociągów . które jeżdziły w Bieszczady i woziły turystów w latach 60 – dziesiątych. Ten pośpieszny Warszawa Wsch-Ustrzyki przez ZSRR nazywał się SOLINA tak mi powiedział kolega ale proszę o kontrole moich czytelników natomiast cały Śląsk i Kraków jeżdził pociągiem nocnym na trasie Gliwice-Katowice- Kraków -Tarnów -Stróże-Krosno- Sanok -Zagórz.. My tym pociągiem jechaliśmy z Krakowa do Zagórza w 1968 roku i on nazywał się BIESZCZADY.Odjazd z Krakowa pamiętam dokładnie około północy i przyjazd do Zagórza na rano około 6.30. Był to pociąg przyśpieszony nie stawał w nocy na każdym przystanku , ale bilet kupowało się tak jak na pociąg zwykły osobowy.Zawsze w sezonie wakacyjnym był pełny po same brzegi w Krakowie był problem ze znalezieniem miejsca siedzącego.To tyle może to mało ważne ale ja lubie bawić się w szczegóły.

  12. Halicz napisał(a):

    Zaglądnąłem tutaj zachęcony mailem, którego otrzymałem od p. Jacka Grzybały.
    Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Jego wspomnienia. Aż się łezka w oku kręci… – cóż, mam podobne doświadczenia z Bieszczadów, co prawda tak z 10 lat późniejszych (lata ’70), ale klimat ten sam. Poczty samochodowej nie było już, ale pociągiem z Przemyśla do Ustrzyk Dolnych, przez ZSRR, jechałem.
    MIałem też okazję zobaczyć z bliska (pomimo zakazu – czyli nielegalnie) z bliska granicę polsko-radziecką, w okolicach Tarnawy Niżnej. Poczułem się wówczas jakbym patrzył na obóz koncentracyjny. Należy dodać, do opisu p. Jacka, że te wysokie druty kolczaste były pod prądem (wysokie napięcie), a co kilkaset metrów ustawione były, po sowieckiej stronie, wysokie wieże wartownicze z uzbrojonymi strażnikami – było to dla mnie niewiarygodne! gdybym nie widział tego na własne oczy – nie uwierzyłbym. Tyle się wówczas mówiło o bratnich narodach, przyjaźni i takie tam bzdury!
    Wyraźne ślady takich zasieków (tzw. sistiema) można zobaczyć także na obecnej granicy Ukraińsko – Rumuńskiej i Ukraińsko-Słowackiej. Na mojej stronie opisałem wędrówkę w tamtych rejonach i zamieściłem zdjęcia.
    Bieszczady to moje ukochane Góry, od nich zacząłem moją przygodę z Górami…, ale pamiętam je z okresu, gdy można tam było bezkarnie palić ogniska, rozbijać namioty, a turystów było niewielu. Teraz razi mnie to ciągłe wykupowanie biletów do parku, tłumy turystów, same zakazy i ograniczenia – to już nie są Góry dla mnie. Pewnie, ktoś powie, że można jechać tam poza sezonem, np. jesienią. Niestety mam taki rodzaj pracy, że mam do dyspozycji tylko wakacje :(. Dlatego wielokrotnie przemierzałem Góry na Ukrainie (chyba wszystkie pasma) – tak na ciężko – z plecakiem, namiotem – wielodniowe wyprawy. Czułem się tam tak, jak w Bieszczadach w latach ’70. Niesamowite poczucie wolności, przestrzeni, cudowny kontakt z naturą, bardzo niewielu turystów… – ech wspomnienia…
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy Góry mają w sercu…
    Halicz

    • Tomasz napisał(a):

      Witam
      Dziękuję za zainteresowanie. Pociągiem tym i ja jeździłem w dzieciństwie. Pamiętam żołnierzy na granicy i w pociągu. Resztki drutów oczywiście wciąż można znaleźć, ale wciąż na pasie granicznym można teżnabawić się problemów, zarówno przy granicy z Polską jak i z Rumunią. Osobiście to odczułem. Bieszczady uważam że wciąż mają swój niepowtarzalny urok mimo tych wszystkich ograniczeń o których pan wspomniał. Myślę że nie tylko jesienią można bez kłopotliwego towarzystwa tam dreptać. Byłem niedawno na Bukowym Berdzie i nie spotkałem nikogo, dopiero gdy zacząłem schodzić w stronę Tarnicy, zobaczyłem tłumy. Warto również wybrać się na Otryt oraz Jasło. To tylko kilka przykładów. Oczywiście w górach Ukrainy jest bardziej pusto i spokojnie, i ja tam bywam, ostatni raz w lipcu.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂
      Tomasz ostatnio opublikował…Karpaty Wschodnie – ŚwidowiecMy Profile

    • Kassie napisał(a):

      remember to keep posting and other people in the homosexual network will certainly adopt. Help keep reminding us all of current events, please! VA:F [176e1._1191]pl.ase wait…

  13. Dziekuje bardzo serdecznie za ostatni komentarz i fakt że przeczytał moje wspomnienie Halicz, też pisze o górach i ja tam pozwoliłem zareklamować siebie na Blogu Naszego Wędrowca WSZECH MIAR Pana TOMASZA. Pozdrawiam miłośników gór wszelkich .

  14. Tomasz napisał(a):

    Jestem pod wrażeniem komentarza Halicza. Mam nadzieję że nie raz wróci na stronę i wyrazi swoje zdanie. Co do wędrowcy … Panie Jacku, chciałbym przeżyć co najmniej połowę z tego co widzieli niektórzy wędrowcy i przewodnicy górscy o dużym stażu
    Pozdrawiam 🙂
    Tomasz ostatnio opublikował…Karpaty Wschodnie – Podróż pośród górMy Profile

  15. montaż anten Gorzów napisał(a):

    Bije z tego bloga naturalnoscia i szczeroscia. Ciesza mnie takie posty, zgadzam sie z kazdym zdaniem.

  16. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    Panie Tomku oczywiście że Nyska stała w Berehah Górnych tylko nie na asfalcie ale był taki mały zjazd na pobocze i droga równoległa. Natomiast zdjęcie sklepu obwożnego ten Star przy , którym ja stoję to było na obwodnicy głównej bieszczadzkiej.Pozdrawiam

    • Tomasz napisał(a):

      Tak myślałem Panie Jacku. Wrzuciłem ostatnio to zdjęcie na grupę Echo Karpat i zastanawialiśmy się. Wskazałem na Berehy Górne właśnie, ale napisałem że może autor wypowie się jeszcze na grupie na ten temat … 🙂
      Na blogu już teraz wiemy 🙂
      Tomasz ostatnio opublikował…Zielonym szlakiem na PrzehybęMy Profile

  17. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    Proszę zobaczyć mój pierwszy wpis w temacie pociagu na trasie Ustrzyki Dolne- Przemyśl przez ZSRR i informacje o instrukcji Dyrektora DOKP Lublin co wolno a co nie wolno instrukcja dla kierowników pociągów.

  18. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    Proszę zobaczyć mój pierwszy wpis w temacie pociagu na trasie Ustrzyki Dolne- Przemyśl przez ZSRR i informacje o instrukcji Dyrektora DOKP Lublin co wolno a co nie wolno instrukcja dla kierowników pociągów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge