Czarnohora – Karpaty Wschodnie

Zachęcam wszystkich do podróży w magiczną Czarnohorę …

Wybierając się w góry Czarnohory musimy zaopatrzyć się oczywiście w mapy, których jednak na rynku turystycznym nie ma wiele. Godną polecenia pozycją jest wydana w 2010 r. mapa oficyny Ruthenus. Obejmuje ona całą Czarnohorę oraz fragmenty pasm graniczących bezpośrednio z tymi górami. Wciąż aktualne są mapy Wojskowego Instytutu Geograficznego z lat międzywojennych . Warto wziąć ze sobą kompas ze względu na niedostateczne oznakowanie szlaków turystycznych. Dużą pomocą mogą okazać się słupki graniczne na grzbiecie głównym, które w latach trzydziestych XX w. wyznaczały granicę między Polską a Czechosłowacją. Biegną idealnie wzdłuż grzbietu więc dzięki nim turysta nie zgubi drogi.

Następną kwestią jest wybór miejsca do jakiego chcemy się udać. Mamy na początek do wyboru takie bazy wypadowe jak: Worochta, Jasina oraz Werchowyna, natomiast z mniejszych ale również bardzo atrakcyjnych wymienić należy Dżembronię, Bystrzec, Ilczi, Kwasy oraz Bogdan. Nie można zapomnieć o Zaroślaku, do którego trzeba się koniecznie dostać jeśli planujemy wejście Na najwyższy szczyt Ukrainy – Howerlę 2058 m. n.p.m. Niestety droga do Zaroślaka która wiedzie jedynie z Worochty to egzamin dla nerwów oraz możliwości samochodu jakim turysta zamierza jechać. Na przestrzeni kilkunastu kilometrów ciągnie się droga dostępna jedynie dla terenówek, wiec  jeśli ktoś przyjechał do Worochty pociągiem czy busem musi liczyć się ze sporym wydatkiem przy próbie wynajęcia transportu do Zaroślaka.

Z Werchowyny proponuję udać się do Dżembroni (kursują tam 2 razy dziennie marszrutki) stamtąd natomiast wejść na szczyt Popa Ivana 2022 m. n.p.m. który dla polskich turystów jest miejscem szczególnym. W latach międzywojennych istniało tam Obserwatorium Astronomiczno Meteorologiczne im. Marszałka Józefa Piłsudskiego dziś znajdujące się w stanie ruiny, choć istnieje realny plan jego odbudowy. Zamierzając maszerować od Popa Ivana w kierunku południowym do granicy z Rumunią należy wziąć pod uwagę prawdopodobieństwo napotkania pograniczników, którzy zażądają od nas zezwolenia na poruszanie się w terenie przygranicznym. Tak na marginesie można ukraińską straż graniczną przekupić małą łapówką w postaci papierosów a czasem kilku dolarów, jednak najlepiej postarać się o pozwolenie u komendanta straży granicznej w Szybenem – malutkiej osadzie położonej niedaleko granicy ukraińsko rumuńskiej.

Polecam przede wszystkim udać się od Popa Ivana w kierunku północnym zaliczając po drodze wszystkie dwutysięczniki Czarnohory po kolei zaczynając: Pop Ivan, Brebenieskuł, Rebra, Gutin Tomnatyk, Howerla i nieco oddalony w kierunku północno zachodnim Pietros. Dobrym pomysłem jest oczywiście spokojna wędrówka dolinami Czarnohory i poznawanie codziennego życia wsi huculskiej – zabytków, kultury, historii i etnografii. Huculszczyzna to miejsce piękne, dzikie i tajemnicze a ludzie tu żyjący słyną ze szczerej gościnności. Czują się zarazem wolni i szczęśliwi dzięki wszechobecnej prostocie życia i odgrodzenia od wygodnej egzystencji zachodnich cywilizacji.

Świat połonin jest dla Hucułów niezmierzony. To ludzie wolni, dlatego nie znają pojęcia granic. Mieszkają zazwyczaj w domach porozrzucanych w znacznej odległości od sąsiedztwa. Czują wtedy jeszcze większą swobodę, choć żyją w zgodzie z sąsiadami i naturą bo wiedzą że miejsca tu wystarczy dla wszystkich.

  Werchowyna gdzieś tam na wprost. Tutaj do każdego miejsca jest daleko a komunikacja prawie nie funkcjonuje. Czyż nie lepiej jednak dać się ponieść nogom i własnej fantazji? W tym miejscu czas płynie tak wolno, że na pewno wszędzie zdążysz nie spiesząc się.

Jeśli masz odwagę się tam zgubić, na pewno nie będziesz chciał się odnaleźć …

Dżembronia – serce Czarnohory, żywy skansen, hermetyczne miejsce gdzie szczęście nosi pojęcie wolności. Magia tego miejsca powoduje, że respekt do gór, przyrody i mieszkańców pozostanie mocniejszy niż dotychczas a chęć powrotu do tej krainy będzie się narzucać w myślach których nie odgonisz. Na tym między innymi polega czar zwabienia i opętania eksploratorów, którzy nie mogą później zaznać spokoju w realnym świecie wygód cywilizacyjnych. Brodacz, który tu przybył, nie oparł się czarom i pozostał tu na stałe. Mieszka w drewnianej chacie z dala od siedzib ludzkich i jest najlepszym przewodnikiem w tych górach.

Czarny Czeremosz. Dzika rwąca górska rzeka. Oddziela Czarnohorę od Połonin Hryniawskich. Jest dopływem Prutu. W okresie wiosennych roztopów bywa naprawdę bardzo niebezpieczna.

Szczęśliwi są ci co żyją na granicy bajki i realnego świata. Tutaj prawdziwe, surowe życie przenika się z baśniową scenerią która daje natchnienie do czerpania maksymalnej przyjemności z tego co cię otacza. Eksploracja takich miejsc to jedna wielka opowieść a Czarnohora to księga zawile pisana.

Zobaczymy teraz magiczny świat z głównego grzbietu czarnohorskich połonin gdzie czary mają największą moc. Unoszą się one ponad karpacką puszczą, w której czuć klimat pierwotnego górskiego lasu. Ukraińskie, karpackie lasy bukowe to światowe dziedzictwo UNESCO. Ogromna puszcza pokrywa góry do wysokości 1600 m. n.p.m. gdzie regiel górny przechodzi w kosodrzewinę, skąd już niedaleko do rozległych połonin z których słynie pasmo Czarnohory. Mimo że to czerwiec, wysoko w górach może być naprawdę zimno, nierzadko spadnie deszcz lub śnieg a mgła może być wszechobecna.

 100_0936

Czarownica Howerla przed oczami – symbol wolnej Ukrainy … Ta trasa biegnie grzbietem głównym od Stocha 1651 m. n.p.m. z nad granicy z Rumunią po Pietros 2020 m. n.p.m. i dalej na północno zachodni kraniec pasma, skąd można zejść do miejscowości Kwasy i ruszyć w góry Świdowca lub Gorganów. Należy liczyć się z brakiem pełnej widoczności ze szczytu, skąd mógłby rozpościerać się widok na wszystkie pasma górskie graniczące z Czarnohorą, jednak marsz we mgle osadzony jest w klimacie ” niesamowitości i grozy „.

100_0955

Droga w chmurach. Huculi mówią o duchach obecnych wśród ludzi, które przemierzają ich świat. To właśnie jedno z „pohanych misc” i spać tam nie powinno się nigdy.

DSCN5029

Surowy klimat ekscytuje … Zapadasz się w otchłani świata który nie istnieje dla zwykłych śmiertelników. Idąc do celu we mgle, tracisz poczucie czasu, co może okazać się zgubne bo noc w takim miejscu będzie bezsenna. Nie ma tu znaków ani drogowskazów, zdajesz się tylko na mapę, kompas i własne doświadczenie a w końcu gdzieś trzeba zejść tylko czy wybierzesz trafnie gdzie? Tutaj właśnie najlepszą wskazówką są betonowe słupki – pamiątka z czasów granicy przedwojennej między Polską a Czechosłowacją, obecnie dla wtajemniczonych stanowią rolę przewodnika. Jeśli się zdarzy że ktoś nocuje z namiotem na trasie, dobrą decyzją jest zejście z grani 100 metrów w celu uniknięcia piorunów podczas częstych burz. Niżej można również trafić na pasterskie staje i koliby zazwyczaj w dobrym stanie. Często w środku pozostawione jest posłanie i drewno na opał, natomiast jeśli posiada się dobrą mapę i doświadczenie można skorzystać z pasterskiego płaju. Dosłownie jest to sieć nieoznakowanych ścieżek wytyczonych przez huculskich pasterzy w celu szybkiego przemieszczania się w górach, jednak tylko miejscowi znają na pamięć ten węzeł.

Widok z przełęczy. Z tyłu Dżembronia, poniżej Bystrzec. Dwie huculskie wsie zapomniane przez świat. Dawne życie tutaj odchodzi pomału w przeszłość. Coraz rzadziej wypasane są tu ogromne stada owiec z których słynęła huculszczyzna. Taki wypas odbywa się od wiosny do jesieni. Niedaleko stąd mieszka człowiek, który udostępnia nocleg w dwóch drewnianych chatach. Jedna znajduje się nad Dżembronią a druga w Bystrzcu.

 DSCN5031Widoczny fragment słupka granicznego. W takich warunkach może okazać się bezcenną pomocą. Gdzieś tam w chmurach czeka Howerla.  

100_0732

Dolina Dżembroni. W oddali majaczy we mgle Pop Ivan.

100_1014

Turkuł 1932 m. n.p.m. Widoczny historyczny słupek graniczny między Polską a Czechosłowacją.                Widok na Zaroślak z drogi prowadzącej do Jeziora Niesamowitego i dalej, w mistyczny świat mglistego bezmiaru. Sam Zaroślak ukryty jest w środku puszczy na sporej polanie. Nazwa adekwatna do miejsca.                                                    

100B0660Długość pasma Czarnohory to około 40 kilometrów wędrówki grzbietem głównym. Jeśli chcemy przemierzyć całość, na pewno zaliczymy trzy noclegi pod granią. Jeśli jednak wędrówka ma zakończyć się wcześniej, dobrym rozwiązaniem jest zejście w stronę Jeziora Niesamowitego a stamtąd trasą przez wilgotne łąki i fragmenty leśne do Zaroślaka, skąd prowadzi wyboista, trudna technicznie droga do Worochty. Jedynie auta terenowe bez problemu przejadą ten piętnastokilometrowy odcinek. Mimo wielu trudności wartość poznania baśniowej krainy, jest ogromna dla każdego eksploratora i miłośnika gór.       

 Powrót do Werchowyny. Typowa marszrutka, dzielna niczym Nissan Patrol choć ma pewnie 50 lat. Ta droga prowadzi do granicy z Rumunią. Wsią graniczną jest Szybene ukryte głęboko w górach.     Wyprawa dobiegła końca. Teraz należy napić się samogonu huculskiego i wrócić do realnego świata, planując po cichu kolejną przygodę.                     

Tekst i zdjęcia : T. Gołkowski

Jeśli lubisz tematykę ukraińskich Karpat, zapraszam Tutaj – znajdziesz tam  pod tekstem,  linki do pozostałych relacji z wędrówek po Karpatach leżących po stronie ukraińskiej. Zapraszam serdecznie

.

 

Share Button

Comments

comments

Tomasz

Tomasz, autor bloga, pochodzący z Podkarpacia miłośnik gór oraz dzikiej przyrody. Naładowany pozytywną energią, trochę szalony, niepokorny globtroter. Interesuje się historią, kulturą i etnografią Karpat. Zwolennik każdej formy turystyki i czynnego wypoczynku, promotor miasta Przemyśl jak i całego Pogórza Przemyskiego. Zaprasza do odwiedzenia swojego bloga, debaty oraz współpracy. Zachęca również do wspólnych organizacji wypraw górskich i wzajemnego dzielenia się wiedzą na tematy związane z turystyką. Pozdrowienia dla wszystkich ludzi gór a także odwiedzających mojego bloga :)

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Maria z Pogórza Przemyskiego napisał(a):

    Oj, dała nam ta Howerla w kość, dobrze że wchodziliśmy na nią z Zaroślaka we mgle, bo gdybym zobaczyła przed sobą ten szlak, wytyczony prościutko do nieba, to chyba z lekka obawiałabym się, czy dam radę, a tak, w nieświadomości weszliśmy na szczyt; to była sobota, mnóstwo Ukraińców, na górze, pod pomnikiem prawie mitting polityczny; hasła różnej treści, pieśni, strach było przyznawać się, żeśmy Polacy; w drodze powrotnej wpakowalismy się w Gorgany, tam, gdzie koniec świata prawie, i zamiast na wieczór wrócić do domu, utknęliśmy prawie w górach; ale wart było; pozdrawiam serdecznie.

    • Tomasz napisał(a):

      Czarnohora jest dla mnie po prostu mistyczna. Podobnie jak Wy, wchodziłem na szczyt we mgle. Howerla jest symbolem Ukrainy stąd pewnie takie mittingi 🙂
      Myślę że Czarnohorę odwiedzę jeszcze nie raz, a co do Gorganów to niestety nie dane mi było jeszcze zawitać w to dzikie i trudne komunikacyjnie pasmo górskie. Muszę się spieszyć…w Gorgany coraz więcej turystów przyjeżdża, a to ponoć najdziksze góry Europy, przynajmniej tak uważa wielu…
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    Czytam te piękne opisy tą wędrówke na Howerle na Pop Iwan i w pewnym momencie doznaje olśnienia i nie wiem czy mówić o tym do siebie czy napisać na błogu w komentarzach a wiec piszę pamietajcie kochani to do 1939 roku do 17 września byłą Polska. polecam fantastyczny opis kasacji obserwatorium astronomicznego na Pop Iwanie i ewakuacje jego kierownika na Węgry to coś fantastycznego czyta się i myśle jak ta historia jest zawiła.polecam zerknąć na karpaccy.pl pozdrawiam jacek

  3. Basia S. napisał(a):

    Fantastyczna relacja ,cudne fotki .Podziwiam szczerze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge