Dwudniowy rajd po Bieszczadach – cz. II

DSC03093 DSC03095

Nowy dzień w Bieszczadach budzi się pośród mgieł. Podążam polną drogą ku obwodnicy bieszczadzkiej. Zostawiłem za sobą potężny wał Wielkiej i Małej Rawki … Rozglądam się dookoła, przede mną Caryńska, a na prawo, gdzieś na wschodzie majaczą w oddali szczyty Halicza oraz Tarnicy, na lewo zaś widać w oddali Wetlińską. Stoję na Przełęczy Wyżniańskiej (855 m n.p.m.), rozdzielającej obydwie Rawki od Połoniny Caryńskiej. Podejdę stąd najkrótszą drogą na szczyt.

DSC03101 DSC03104

Dokładnie na przeciwko miejsca skąd przyszedłem, po drugiej stronie obwodnicy, otwiera się ścieżka wiodąca na północ. Jest to część zielonego szlaku, który również dnia poprzedniego służył mi do momentu zdobycia Małej Rawki. Idę ostro pod górę pośród surowych łąk, karłowatych drzew i młodych nieobudzonych jeszcze przez wiosnę do życia brzóz.

Wychodzę na kolejną polanę, podchodzę wyżej ku ścianie bukowego lasu. Odpocznę tu chwilę, miejsce jest bardzo widokowe. Obydwie Rawki – cel wczorajszego dnia widzę dziś jak na dłoni.

DSC03118 DSC03120

Kolejny etap wędrówki to marsz przez las. Wspaniale oznakowany szlak, wyprowadził mnie wkrótce na otwartą przestrzeń … przede mną połonina …

DSC03130 DSC03132

Jestem na grzbiecie Caryńskiej. Podejdę teraz ścieżką biegnącą na zachód. Mam zamiar wspiąć się trochę wyżej, na najwyższą kulminację tego rozległego masywu górskiego.

DSC03150 DSC03152

Po dziesięciu minutach osiągam cel. Zamglone niebo na wschodzie,nie pozwala na pełną widoczność. Wieje w dodatku potężny zimny wiatr, utrudniający krótki odpoczynek na szczycie.

DSC03144 DSC03151

Rozglądam się dookoła, widzę zbocza Caryńskiej – potężne rumowiska i rozległe przestrzenie. Połonina Wetlińska natomiast, kusi mnie swą surowa bliskością. Jednak nie dziś, moja droga prowadzi w przeciwnym kierunku. Chcę zejść na niższy stożek połoniny, by móc stamtąd ruszyć w dół do Caryńskiego – potężnej doliny nieistniejącej już dzisiaj wsi.

DSC03146 DSC03145 DSC03147Spojrzenie na zachód, południe, oraz północ. Moje kroki kieruję na wschód, będę podążał za znakami czerwonego szlaku do miejsca w którym skręcę w lewo ku dolinie Caryńskiego.

DSC03163 DSC03161.

Szlak jest bardzo widokowy, jak okiem sięgnąć, połoniny i nieprzebyte lasy. To piękna kraina gdzie nierzadko można spotkać ślady niedźwiedzia, a w nocy idąc przez las usłyszeć wycie wilków.

Droga prowadzi w dół, do Ustrzyk Górnych. Skręcę teraz w lewo i leśną ścieżką skieruję się do Caryńskiego.

DSC03192 DSC03187

Godzinę czasu zajęło mi schodzenie do doliny. Początkowo rzadki las przeradza się w starą puszczę karpacką. Jednak zauważam też zdziczałe drzewa owocowe, resztki pozostałe po dawnych mieszkańcach gór…

DSC03199 DSC03200

Moja podróż  kończy się u stóp Caryńskiego. Wrócę tu niedługo, do najpiękniejszej doliny w Bieszczadach…

Tekst i zdjęcia: Tomasz Gołkowski

Share Button

Comments

comments

Tomasz

Tomasz, autor bloga, pochodzący z Podkarpacia miłośnik gór oraz dzikiej przyrody. Naładowany pozytywną energią, trochę szalony, niepokorny globtroter. Interesuje się historią, kulturą i etnografią Karpat. Zwolennik każdej formy turystyki i czynnego wypoczynku, promotor miasta Przemyśl jak i całego Pogórza Przemyskiego. Zaprasza do odwiedzenia swojego bloga, debaty oraz współpracy. Zachęca również do wspólnych organizacji wypraw górskich i wzajemnego dzielenia się wiedzą na tematy związane z turystyką.
Pozdrowienia dla wszystkich ludzi gór a także odwiedzających mojego bloga :)

Może Ci się również spodoba

9 komentarzy

  1. Duśka napisał(a):

    Witaj Tomku,
    choć mam katar, to przy Twoich zdjęciach odetchnęłam głęboko 🙂 Ach te przestrzenie! Zachwyciłam się tą wolnością, jaka bije z tych widoków. Dzięki za terapeutyczne działanie na odległość 🙂
    Uściski!
    Duśka ostatnio opublikował…Kocie dzieciństwoMy Profile

  2. Maria z Pogórza Przemyskiego napisał(a):

    „Za moich czasów” … ale to brzmi, niech to licho, ale tak zacznę … za moich czasów nie było szlaku z Wyżniańskiego na Caryńską, a zdarzyło nam się z koleżanką podejście, tak na dziko, spod schroniska na połoninę … dzień późnojesienny, krótki, tak, że już prawie w ciemnościach zeszłyśmy do Ustrzyk., ale wyczyn, nie? Pod bacówką były znaki zodiaku, zrobione z powykręcanych pni, goprowski wilczur, Szatan, a sama bacówka świeżym drewnem pachnąca … tak przy ostatnim pobycie w Cisnej stwierdziliśmy z mężem, że to nie są już te Bieszczady z naszej młodości, ze sklepem czynnym co drugi dzień, gdzie z bochenkiem chleba i słoikiem dżemu w plecaku szło się na szlak; a już te masy ludzkie na Tarnicy przerażają.
    Dolina Caryńskiego jest przepiękna, wędruje się jak przez park tą wijącą drogą; doskonale widać ją z Kamienia Dwernika, zeszłego roku przejechaliśmy nią tylko leniwie w czas letni, wcześniej przetuptaliśmy.
    W jakiś dziwny, wspomnieniowy ton uderzyłam w tym komentarzu … że się powtórzę, a niech to licho … pozdrawiam serdecznie.

    • Tomasz napisał(a):

      Witaj Mario
      Jednak zdarzyła Ci się nocna wędrówka ze szczytu 🙂 Bieszczady zapewne nie są już te same co dawniej. Nawet sam pamiętam różnicę sprzed 15 lat, gdy jako małolat jeździłem z ekipą do Polańczyka, Teleśnicę czy Solinę, albo do Dwernika czy nawet do Wetliny. Obecnie na Tarnicę wychodzę tylko pod wieczór lub przed świtem. Wtedy można jeszcze odetchnąć w samotności. Są jednak do dziś jeszcze miejsca w Bieszczadach gdzie turystów jest niewielu… stopniowo postaram się przedstawić to na blogu.
      Pozdrawiam Cię serdecznie
      Tomasz ostatnio opublikował…Bieszczady – dwudniowy rajd – cz. IIMy Profile

  3. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    A co ja mam powiedzieć że Bieszczady to nie te co były lat temu 15-20 a ja kochani pamiętam te 50 lat temu i był już sklep obwożny/ muszę wysłać zdjęcie do P. Tomka do artykułu Poczta Bieszczady co drugi dzień/ i była poczta i w ogóle nie było prawie żadnych zabudowań bo trzeba wiedzieć że akcja zasiedlania Bieszczad Polskimi góralami z Podhala spaliła się na panewce dopiero zapora na Solinie rozruszała Bieszczady. Zebyście wiedziele jakie dzikie było pasmo Otrytu z Hulskim to 25 km nic po tamtejszych wsiach nie pozostało. Pozdrawiam serdecznie miłosnik gór.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge