Pietrosul w Górach Rodniańskich

DSC_0179

Pietrosul – najwyższy szczyt Gór Rodniańskich ( 2303 m n.p.m. ) a także Karpat Wschodnich – majestatycznie rozłożona góra przedstawiana najczęściej jako wierzchołek wprost stworzony dla wymagających i doświadczonych turystów, posiadających świetną kondycję oraz wytrzymałe i zdrowe stawy – również szlak wiodący na szczyt opisywany jest jako czasochłonny i monotonny … Czy wejście na najwyższą górę karpackiego pasma nazywanego ze względu na swój specyficzny charakter Alpami Rodniańskimi rzeczywiście wymaga wzorowego przygotowania i sporego samozaparcia ? Miłośnicy Tatr, szczególnie zachodnich z pewnością nie będą zawiedzeni – myślę też że wcale nie było nadzwyczaj ciężko, choć jeśli miałbym liczyć czas podejścia od centrum Borszy, szybko by nie było …

Oszczędziliśmy sobie z Markiem podejście asfaltową drogą wiodącą od wspomnianego centrum do parkingu położonego na wysokości ostatnich gospodarstw – podjechaliśmy tam autem zyskując w ten sposób cenną godzinę. Siły nasze po czterodniowej przygodzie w Górach Marmaroskich, nie były wprawdzie mocno nadwątlone, jednak upał dawał się dziś solidnie we znaki.

DSC_0067 DSC_0068

Malowniczo położone gospodarstwa tuż u podnóża gór oddają niesamowity obraz karpackiej wsi – jest to jedno z tych miejsc, które powodują że uwielbienie dla Karpat, osiąga stopień najwyższy – droga na szczyt pośród górskiego życia … Surowe drewniane chaty, ciężko pracujący ludzie, stada owiec i nade wszystko barwna przyroda harmonijnie wkomponowana w liczne wiejskie scenki, dopełnia magicznego obrazu karpackiego świata.

DSC_0074 DSC_0263

Ostatnie zabudowania zostawiamy za sobą kierując się  drogą w stronę lasu. Robi się duszno i gorąco, jednak zapas czterech litrów wody powinien nam w zupełności wystarczyć.

DSC_0089 DSC_0245

Podejście przypomina górskie serpentyny, nie przeznaczone jednak dla ruchu samochodowego. Wspinamy się mozolnie, pokonując kolejne zakręty pośród, mało ciekawego i rzadkiego lasu. Naprawdę nieczęsto zdarza mi się wędrować szlakiem tak mało ekscytującym – przyznać tylko muszę, że kolejny etap podejścia tuż po uwolnieniu się od monotonnej przeprawy leśnej, zupełnie zmienia swą scenerię powyżej granicy lasu … Jeszcze tylko dwa strome zakręty i docieramy do otwartych, rozległych przestrzeni, które w oddali zamykają potężne i dostojne formy skalne.

DSC_0111

Jezioro Lacul Lazer – piękno ukryte pośród skał … Przypomina rodzime Morskie Oko, jednak ze względu na nieporównywalnie mniejszą sławę, jest oazą ciszy i spokoju, jak również miejscem pełnym zagadkowości oraz odosobnienia.

DSC_0221 DSC_0237

Wprawdzie znajduje się tu budynek stacji meteorologicznej oraz stary szałas, jednak dodatki te raczej wspaniale wkomponowały się w magiczny klimat miejsca. Kilkunastu turystów widzianych tu przez nas, również wtopiło się dosłownie w krajobraz, nie powodując atmosfery znanej w polskich Tatrach.

DSC_0180 DSC_0202

Jezioro obchodzimy podobnie jak Czarny Staw powyżej Morskiego Oka – tam czeka na nas ścieżka biegnąca w formie zygzaków wysoko tuż pod szczyt. Dzień jest upalny i bezwietrzny jednak powietrze bardzo gęste, nie sprzyjające odległym fotografiom.

DSC_0191 DSC_0120

Wchodzimy na ostry grzbiet – rozległy widok przywodzi tu na myśl Tatry Zachodnie a także przypomina mi wędrówki granią Gór Fogaraskich, które mimo że wyższe od Rodniańskich klimatycznie są bardzo zbliżone. Wędrówka jest jednak zdecydowanie krótsza niż na pamiętny sprzed dwóch lat Moldoveanu 2544 m n.p.m. Jeszcze tylko kwadrans dzieli nas od najwyższego wierzchołka ” Rodniańskich Alp „

DSC_0144

Na szczycie niemal pusto – jedynie czworo naszych rodaków i dwie pary niezidentyfikowanej narodowości, podziwiają potęgę rodniańską. Szkoda że mglisty horyzont od strony północnej nie pozwala dostrzec dziś ukraińskich Karpat oraz pasma granicznego Gór Marmarsokich, opisanego przeze mnie w trzech ostatnich wpisach. Ważnym dziś dla nas jest fakt że krótki pobyt w Rumunii został wykorzystany w stu procentach. Ogromne znaczenie na pewno miała doskonała pogoda, jednak nie do przecenienia jest fakt świetnej organizacji oraz wzorowej atmosfery panującej w naszym towarzystwie. Relację dedykuję Piotrowi, który na Pietrosul nie mógł wybrać się dziś z nami ze względu na kontuzję której nabawił się dwa dni wcześniej, pokonując bezdroża pasma granicznego.

DSC_0155 DSC_0157

Nad Pietrosulem pojawiają się chmury – czas schodzić w dół i przyjrzeć się raz jeszcze otoczeniu. Ze względu na auto pozostawione pod lasem, musimy wracać tą samą trasą. Druga opcja zejścia w okolice Borszy dziś jest więc niemożliwa, a szkoda – alternatywna trasa zawiera polski akcent – Wodospad Orłowicza nazwany na cześć polskiego krajoznawcy, oraz eksploratora Karpat Wschodnich. Dzisiejsza wędrówka mimo że wpisała się w archiwum bloga Karpacki las, nie do końca uznana jest przeze mnie jako zaliczana do najbardziej ekscytujących wędrówek górskich. Zawiodła dziś mglista pogoda, oraz niezbyt atrakcyjny w moim mniemaniu odcinek leśny niebieskiego szlaku. Podważyć natomiast muszę opis szlaku jako wybitnie trudny nawet dla doświadczonych turystów górskich. Owszem jest stromo (szczególnie przy zejściu zalecam użyć kijków ) jednak doświadczeni turyści zapewne nieraz spotykali na swej drodze podobne trudności, ( w Tatrach oraz w Fogaraszach z pewnością i większe ). Żeby nie zniechęcać jednak czytelników do zorganizowania wyprawy na najwyższy wierzchołek Gór Rodniańskich dopiszę że wędrówka zawiera również plusy – Góry Rodniańskie naprawdę są piękne a widoki bardzo rozległe. Alpejski charakter szczególnie zachwyci miłośników wspomnianych Gór Fogaraskich oraz Tatr. Największą zaletą będzie możliwość podziwiania pięknych panoram przy stosunkowo niewielkim natężeniu turystów – w pełni lata podczas niemal całodniowej wędrówki spotkaliśmy na szlaku około 30 – tu osób w dość dużej rozpiętości czasowej … Szybko tu jednak nie wrócę – za rok jeśli czas pozwoli odwiedzimy nieznane jeszcze przez nas miejsca. Czas na Bukowinę którą dotychczas podziwiałem jedynie z okien samochodu …

Tekst i zdjęcia : Tomasz Gołkowski

Share Button

Comments

comments

Tomasz

Tomasz, autor bloga, pochodzący z Podkarpacia miłośnik gór oraz dzikiej przyrody. Naładowany pozytywną energią, trochę szalony, niepokorny globtroter. Interesuje się historią, kulturą i etnografią Karpat. Zwolennik każdej formy turystyki i czynnego wypoczynku, promotor miasta Przemyśl jak i całego Pogórza Przemyskiego. Zaprasza do odwiedzenia swojego bloga, debaty oraz współpracy. Zachęca również do wspólnych organizacji wypraw górskich i wzajemnego dzielenia się wiedzą na tematy związane z turystyką.
Pozdrowienia dla wszystkich ludzi gór a także odwiedzających mojego bloga :)

Może Ci się również spodoba

20 komentarzy

  1. aga napisał(a):

    a kiedy wyprawa na Pop Iwana ??

  2. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    kiedy Pan był na tej wyprawie teraz czy mocno wcześniej pozdrawiam

  3. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    kiedy Pan był na tej wyprawie teraz czy mocno wcześniej pozdrawiam

  4. Marek napisał(a):

    Cześć 🙂 Twoje teksty są jednymi z najlepszych tekstow jakie mialem okazje do tej pory czytac w polskiej sieci, a mozesz mi wierzyc, znam się na tym troszkę, bo z internetu korzystam prawie od samego jego poczatków w naszym kraju, czyli innymi slowy, już niezly kawalek czasu 🙂 Naprawde, Twoj blog ma w sobie to cos 🙂 Pozdrawiam

  5. Duśka napisał(a):

    Oooo… moje klimaty 🙂 Domyślam się, że po tak ekscytującej wyprawie, przejście prostym szlakiem było nudne 😉 Ale zawsze to wejście na górę, skąd jak mówisz są piękne widoki. Fajne zakończenie wypadu w niezapomnianą Rumunię. Uściski 🙂
    Duśka ostatnio opublikował…72. Tour de Pologne 2015r – etap w ZakopanemMy Profile

  6. Anna napisał(a):

    No, no, no 🙂 Chyle czola przed Twym wielkim talentem pisarskim, naprawdę swietnie piszesz, Twoje teksty są bardzo wartosciowe, no i co najwazniejsze przyciagaja uwage czytelnika, dzieki czemu naprawdę fajnie jest do nich wrocic po czasie, mam kilka ulubionych wpisow na Twoim blogu i co jakiś czas do nich zagladam 🙂 Pozdrawiam

  7. Ewa napisał(a):

    Hej 🙂 Wiesz, tak sobie czytam Twojego bloga od jakiegos już czasu, no i szczerze muszę Ci powiedziec, a wlasciwie napisac, ze jest mi z pewnego względu smutno, zapytasz dlaczego. Juz Ci spieszę z odpowiedzia, mianowicie dlatego, ze posiadasz naprawdę bardzo duzy talent, a Twoj blog jest mniej znany od tych mniej utalentowanych blogerow od Ciebie 🙁

  8. Paulina napisał(a):

    Prezentowane przez Ciebie zdjęcia już zachęcają do zapoznania się na własną rękę z widokami. Szkoda, że nie dopisały Ci warunki a sama wyprawa nie była w Twoim stylu – być może ze mną będzie inaczej :).

  9. Kamil napisał(a):

    Zdjęcia super, ale jakoś pusto na szlakach. Czy o każdej porze roku jest tam taki spokój?
    Kamil ostatnio opublikował…Sukces w biznesieMy Profile

  10. Przem napisał(a):

    Świetna wyprawa, pojawią się jakieś materiały wideo z wycieczki? 🙂
    Przem ostatnio opublikował…Ile kalorii ma bananMy Profile

  1. Grudzień 19, 2015

    […] Na szczycie niemal pusto – jedynie czworo naszych rodaków i dwie pary niezidentyfikowanej narodowości, podziwiają potęgę rodniańską. Szkoda że mglisty horyzont od strony północnej nie pozwala dostrzec dziś ukraińskich Karpat oraz pasma granicznego Gór Marmarsokich, opisanego przeze mnie w trzech ostatnich wpisach. Ważnym dziś dla nas jest fakt że krótki pobyt w Rumunii został wykorzystany w stu procentach. Ogromne znaczenie na pewno miała doskonała pogoda, jednak nie do przecenienia jest fakt świetnej organizacji oraz wzorowej atmosfery panującej w naszym towarzystwie. Relację dedykuję Piotrowi, który na Pietrosul nie mógł wybrać się dziś z nami ze względu na kontuzję której nabawił się dwa dni wcześniej, pokonując bezdroża pasma granicznego. Tutaj całą relacja […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge