W Zakopanem i na Podhalu – trochę zabytków oraz pięknych plenerów

Podhale – zielona kraina zawarta pomiędzy północnymi stokami Tatr a Gorcami jest niczym niecka pośród otaczających ją gór. Widokowe wzgórza, odkryte tereny i bajkowe jezioro wciśnięte między Czorsztyn oraz Niedzicę, zachwycają, dodają uroku oraz zastanawiają swą ciekawą historią o dawnym Spiszu, ale to dziś już odległe czasy. Obecnie istnieją tu wciąż dawne strażnice, w postaci zamku bądź ich ruin, po jednej jak i po drugiej stronie szerokiej tafli wody. Przykuwają uwagę turysty nie tylko otaczającymi je fascynującymi plenerami, ale także legendami i historią zakutą w murach dawnych bastionów graniczących ze sobą krajów. Czorsztyn to dziś niewielkie osiedle położone między jeziorem a szosą łączącą Krościenko z Nowym Targiem, natomiast Niedzica, nieco większa i rozwinięta turystycznie skupia w sobie nie tylko plażę i wspaniałą zamkową architekturę, ale również liczne atrakcje turystyczne stworzone na potrzeby młodszych turystów. Nocleg w Czorsztynie może sprawić wielką przyjemność, gdyż mimo bliskości Zakopanego i Tatr oraz Szczawnicy i Pienin, jest ostoją spokoju i enklawą odludzia turystycznego. Niedzica ma charakter z pewnością bardziej komercyjny, ale i tutaj turysta nie zderzy się z inwazją urlopowiczów którą zaobserwować możemy w słynnych kurortach , czyli we wspomnianym Zakopanem, Szczawnicy, czy też w mniejszej ale natężonej tłumem Białce Tatrzańskiej, Bukowinie, oraz Krościenku. Wycieczka objazdowa drogami Podhala to czyta przyjemność. Jeśli nie masz czasu bądź z innych względów nie możesz wybrać się w najwyższe partie Tatr położonych na południe od Podhala, możesz podziwiać je przemierzając niemal każdą trasę samochodową w obrębie podhalańskich obszarów. Z niemowlęciem osobiście w wysokie góry nie wchodzę – tłum, nieodpowiedzialność turystów, czy też zdrowy rozsądek, nie pozwalają mi wspinać się z maleństwem po skałach, łańcuchach i kamienistych, wąskich i stromych ścieżkach. Wolę  z rodziną przyjrzeć się magicznemu podhalańskiemu światu z pozycji bezpiecznej, zapewniając wszystkim komfort a jednocześnie niepowtarzalne atrakcje, nie komercyjne, jednak z pewnością posiadające walory krajoznawcze, których na kolorowych prospektach zazwyczaj brak. Dla mnie nie Giewont, nie Kasprowy Wierch , Gubałówka, czy też Krupówki – chodzimy własnymi ścieżkami, jeździmy w różne zakątki, dbając by również nasze najmłodsze pociechy nie czuły się zawiedzione z braku zwykłych atrakcji, takich  jak plaża , woda, park linowy czy też plac zabaw. Po południu myślimy też o sobie – sadowiąc dzieci na siedzonkach w samochodzie, ruszamy w teren. Odnajdujemy piękne plenery, zabytkowe i ciekawe kościoły, cmentarze, kapliczki oraz chaty. Żyjemy górskim światem nie tylko w sensie podziwiania widoków z odkrytych partii gór, ale również zachwycamy się żywym światem tutejszych ludzi – tym co stworzyli przez wieki. Patrzymy jak żyją – zachwycamy się ich historią, kulturą oraz sposobem na życie.  Interesujące jest to, co po sobie zostawili, co pielęgnują i pozostawiają potomnym. Nie interesuje nas komercyjna część Zakopanego, ani kolejki, chińskie pamiątki czy też knajpiane jedzenie, które mimo że zazwyczaj w klimatycznej wizualnie oprawie, nie zawsze odpowiadają najwyższym standardom. Nie, nie szkoda nam w sensie skąpego oszczędzania. Wolimy wydać pieniądze na lepszy aparat, mapy, literaturę górską, czy też produkty pochodzące od gospodarza u którego śpimy, stołujemy się i rozmawiamy o tym co było, jest i będzie. Nie ma tu już turystyki romantycznej, z lat 60 – 90, jednak możemy się do niej zbliżyć poniekąd, zachowując etos prawdziwego turysty.

Dwa zamki na urwiskach

Niedzica i Czorsztyn, dwie przeciwległe do siebie wsie odgrodzone jeziorem, zapisały się na kartach historii nie tylko Polski, ale również i dawnych Węgier.

Warownia górska w Niedzicy u zarania swych dziejów, stanowiła funkcje strażnicze oraz obronne na granicy z Polską. Zwana zamkiem Dunajec lub Niedzicą przez długie lata była własnością królów węgierskich, również przez krótki czas w rękach magnata polskiego Hieronima Łaskiego – fortecę podarował mu za zasługi, w roku 1529 król Węgier Jan Zapolya.

Stronę polską zabezpieczał zamek Czorsztyn, którego pozostałości wciąż budzą zachwyt, ze względu na swe położenie. Ruiny wprawdzie nie imponują tak bardzo jak sąsiedni zamek w Niedzicy, jednak i tu zadbano o odpowiednią oprawę. Powieszono na ścianach mnóstwo ciekawych zdjęć wraz z dołączonymi do nich informacjami, ciekawostkami oraz historią warowni. Widok z murów dawnej strażnicy jest doprawdy urzekający. Sama budowla natomiast choć nie tak komercyjna, i nie tak oblegana, jak ta po drugiej stronie jeziora, jednak być może dzięki temu jest bardziej tajemnicza i niesamowita.

Na Pęksowym Brzysku

Kościół i cmentarz – klimatycznie, pięknie i specyficznie. Świątynię wzniesiono w 1847 r. natomiast cmentarz ok. 1850 r. Jest on szczególny, gdyż leżą na jego terenie pochowani, zasłużeni dla Podhala, gór i miasta, w dużej mierze znani niemal każdemu ludzie. Odnajdziemy tu groby : Kornela Makuszyńskiego, Władysława Orkana, Jana Krzeptowskiego Sabały, Stanisława Witkiewicza, oraz wielu innych, cennych dla miasta artystów, przewodników górskich oraz sportowców. Cmentarz okolony kamiennym murem nazwę swą wziął od nazwiska fundatora miejsca pochówku – Pęksy, natomiast słowo brzysko oznaczające w gwarze góralskiej urwisko, przyjęto dodatkowo jako drugi człon nazwy.

Zaduma w zaciszu … Miejsce to jest na miarę sanktuarium. Człowiek stworzył klimat specyficzny dla cmentarza. Łączą się na to wystrój zbudowany ręką ludzką i także naturalny, z elementami starych drzew. Wszystko to nadaje nekropolii niezwykłych cech – cmentarz mimo że w mieście, to działa na wyobraźnię podobnie i tak samo mocno, jak odwiedzane przeze mnie miejsca spoczynku na beskidzkich pustkowiach.

Grób słynnego „Witkacego” – uznanego pisarza, malarza oraz architekta. Czy jednak aby na pewno tu spoczywa? To raczej symboliczny grób. Jaka jest więc prawda o właściwym miejscu pochówku? Nie wiadomo …

Groby wokół jak widać przeważnie są nietypowe, tworzą zarazem piękną mozaikę, nadającą swym urokiem niepowtarzalnego charakteru.

Zjawiskowe wnętrze drewnianego kościółka. Trudno uchwycić moment, by samotnie przyjrzeć się starym ludowym dziełom sztuki wypełniającym świątynię. Zazwyczaj jest tu tłoczno – liczne wycieczki oraz turyści indywidualni nachodzą to piękne miejsce. Mimo to ulotna chwila pozwoliła mi zarejestrować krótkie spojrzenie przez wizjer aparatu na niesamowity obraz świątyni – przebłysk magii niemalże w samotności.

Stara zabudowa miasta

Stare budowle chylą się niekiedy ku upadkowi. Zakopane kojarzy się z tłokiem, Krupówkami, pamiątkami oraz lansem. Nie zawsze jednak tak było. Jeśli chcemy poznać ukryte piękno Zakopanego wyjdźmy na zewnątrz gwarnego, popularnego i wątpliwie ciekawego, choć rozreklamowanego deptaka. Pójdźmy do starej dzielnicy, skrywającej w sobie do dziś relikty dawnej, góralskiej zabudowy. Ulica Krzeptówki oferuje nam spacer pośród, starych , drewnianych domów, nierzadko zabytkowych jak choćby ten poniżej.

Wzorcowy przykład budownictwa góralskiego w Zakopanem. Najstarsza willa to wspomniane dzieło Stanisława Witkiewicza seniora. Jest to kolejny przykład wartościowego zwiedzania miasta, bez zbędnego błądzenia między sklepami przy Krupówkach – takimi samymi jak wszędzie … A tutaj? Prawdziwe Zakopane …

Obecnie mieści się wewnątrz Muzeum Stylu Zakopiańskiego im. Stanisława Witkiewicza, jako oddział  Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.

Chata Sabały

Perła Podhala, wysoko ponad miastem. Nie komercyjne miejsce łączy w sobie serdeczność właścicieli ze stosunkowo dużym jak na Zakopane odosobnieniem. To wysokiej klasy zabytek uznany jako najstarsza chata w Zakopanem i na Podhalu. Mieszkał w niej Jan Krzeptowski Sabała, zwany Sablikiem lub Czakorem. Postać znana w swym czasie, jako ludowy gawędziarz, muzyk oraz myśliwy. Towarzyszył dr. Tytusowi Chałubińskiemu w licznych tatrzańskich wyprawach, stając się wielką i legendarną postacią całego Podhala, oraz symbolem barwnej góralszczyzny.

Liczne eksponaty, to nie tylko stare sprzęty użytku domowego na potrzeby funkcjonowania życia na Podhalu, ale również pamiątki rodzinne w postaci licznych zdjęć, góralskich strojów oraz obrazów z motywami religijnymi. Właścicielka i zarazem opiekunka obiektu, z ochotą opowiada zainteresowanym – tutaj w szczególności koneserom dostrzegającym wartościowe w stosunku do Krupówek miejsca, dające możliwość zapamiętania tego czym naprawdę są Karpaty … Domeną tych gór nie jest tylko i wyłącznie zdobywanie wierzchołków i obcowanie z przyrodą – to w dużej mierze życie mieszkańców, tutejsza kultura, czyli cała bezcenna otoczka wokół nich – karpacka saga, która wciąż trwa nieprzerwanie i którą w swych artykułach staram się przekazać.

Stara, kamienna studnia znajduje się w dobudówce Sabałowej Chaty. Przykuwa uwagę, choć jest jakby w cieniu ogólnej,  wspaniałej oprawy całego obejścia.

Zagroda Korkoszów

Boczna droga prowadzi od miejscowości Trybsz, do położonej na wyciągnięcie ręki w stronę tatrzańskich szczytów Czarnej Góry. Warto tam nie tylko z góry spojrzeć na Tatry ale również przyjrzeć się starej zagrodzie, po środku której wspaniale prezentuje się klasyczna, doskonale utrzymana góralska chata zwana Zagrodą Korkoszów. Jest to obiekt wzniesiony pod koniec XIX przez Alojzego Chyżnego, następnie rozbudowywany przez Sebastiana Korkosza i przekazany na rzecz Skarbu Państwa. Obecnie jako  muzeum, zawiera w sobie ekspozycje będące w przeszłości częścią chłopskiego życia na polskim Spiszu.

Panoramy Tatr widziane z podhalańskich dróg

Jednym z najpiękniejszych punktów widokowych z pozycji piechura przemierzającego wiejskie ścieżki oraz drogi jest wylot końca drogi we wsi Kacwin. Przy odpowiedniej pogodzi oraz świetle, można nasycić oczy niesamowitym, wprost bajkowym spojrzeniem na łańcuch najwyższej, słowackiej części Tatr.

Droga przez Łapsze Niżne oraz Wyżne w kierunku „Zakopianki” poraża fantastyczną scenerią. Po lewej zza szyb samochodu oglądamy majestatyczne Tatry. Przyjemniej jednak jest pomaszerować ku niewielkim zielonym wzgórzom oferującym widoki na wyciągnięcie ręki.

Plenery w okolicach wsi Łapsze Wyżne. Podążając z Kacwina w stronę Bukowiny Tatrzańskiej, właściwie mamy ochotę ale i na szczęście sposobność by zatrzymać auto i odetchnąć górskim powietrzem podkręcając zmysły wzrokowe.

Tutaj niemalże u podnóża Tatr. Rozległy łańcuch jak na dłoni w okolicach Białki Tatrzańskiej. Masz ochotę podbiec, wydaje się ledwie kilkaset metrów i wspiąć się na którykolwiek z wierzchołków tworzących wspaniałą, zębatą linię.

Stoimy gdzieś między Waksmundem a Nowym Targiem i patrzymy w dal na południe – tam daleko, dostrzegamy niewielkie wsie podhalańskie wkomponowane pięknie w zielone Podhale. Tatry zlewają się w oddali z niebem tworząc przedziwną kurtynę , jakby kumulowały w sobie wszystkie burze, niepogody, żywioły.

Powyżej Chochołowa, tuż przed Cichem Środkowym znajduje się wspaniały punkt widokowy zapewniający świetne spojrzenie na Giewont. Patrząc w przeciwną stronę na kierunku północno zachodnim dostrzec można również wybijającą się i sprawiającą wrażenie osamotnionej – Babią Górę.

Nie trzeba przenosić się daleko w głąb cudownej krainy Podhala, by doświadczyć widoku na jeden z najwspanialszych cudów Polski w postaci Tatr. Są w tym  miejscu zwieńczeniem ogólnego krajobrazu nie tylko na nie same, ale również i Podhale z czarującym jeziorem oraz dawnymi strażnicami krajów w postaci  zamków położonych po przekątnej względem siebie. Szczególnie rano gdy nad wodą osiądą mgły, atmosfera powala i każe przystanąć na dłuższy czas.

Skrótowa opowieść o miejscach cennych kulturowo, jak i krajobrazowo w obszarach polskiego Spiszu jak i Zakopanego, które pozostały w mojej pamięci dobiega końca. Nie myślę o koniach i bryczkach, Morskim Oku, oraz Krupówkach, nie ma znaczenia dla mnie kolejka wciągająca turystów na widokową Gubałówkę czy też Kasprowy Wierch – to wszystko co pokazuję, mogę odnaleźć, w stosunkowo bliskim sąsiedztwie wspomnianych atrakcji, jednak w odosobnieniu, posiadając przede wszystkim czas, który drastycznie zostałby mi zabrany w chwilach męczącego postoju w korkach, na Zakopiance i w samym mieście. Artykuł jest zachętą do poznawania gór i wszystkiego co z nimi związane, w sposób wartościowy a zarazem relaksujący, bez balastów, które i tak odczuwamy w mieście na co dzień : tłum, gonitwa, hałas i nerwy …

Tekst i zdjęcia : Tomasz Gołkowski

Share Button

Comments

comments

Tomasz

Tomasz, autor bloga, pochodzący z Podkarpacia miłośnik gór oraz dzikiej przyrody. Naładowany pozytywną energią, trochę szalony, niepokorny globtroter. Interesuje się historią, kulturą i etnografią Karpat. Zwolennik każdej formy turystyki i czynnego wypoczynku, promotor miasta Przemyśl jak i całego Pogórza Przemyskiego. Zaprasza do odwiedzenia swojego bloga, debaty oraz współpracy. Zachęca również do wspólnych organizacji wypraw górskich i wzajemnego dzielenia się wiedzą na tematy związane z turystyką.
Pozdrowienia dla wszystkich ludzi gór a także odwiedzających mojego bloga :)

Może Ci się również spodoba

7 komentarzy

  1. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    Super pomysł TATRY widziane z różnych miejsc znaczy sie dróg kolowych To jest grób WITKACEGO ale po pochówku okazało się że nie jest on tam pochowany to była z nim cała afera , to była wpadka ministra Krawczuka. I Błąd ulica chyba Krzeptówki a nie Szeptówki ja takiej nie znam . W sumie bardzo sympatyczny artykół,

    • Tomasz napisał(a):

      Witaj Jacku
      Oczywiście Krzeptówki, znów niedbalstwo wzięło górę, bo przecież nie będę zwalał winy na klawiaturę. Jeśli chodzi o grób „Witkacego” to nie wiem nic pewnego, oficjalnie wciąż pisze, że tam spoczywa. Sam nie wiem jaka jest prawda. Rzeczywiście Tatr i Podhala na blogu jest niewiele, może z czasem się to zmieni, bo żona szczególnie upodobała sobie właśnie tę część Karpat.
      Pozdrawiam
      Tomasz ostatnio opublikował…W Zakopanem i na Podhalu – trochę zabytków oraz pięknych plenerówMy Profile

  2. jacek przewodnik świętokrzyski napisał(a):

    Daleko z Przemyśla na Podhale ale jeżeli żona upodobała sobie te strony to nie ma rady ja natomiast coś wykombinuje odnośnie Podhala a dokładnie Orawy Polskiej na której w sumie mieszkałem 1 rok tylko że na raty to znaczy każde wakacje po dwa miesiące.

  3. Maria z Pogórza Przemyskiego napisał(a):

    Kiedyś wracaliśmy przez Podhale niedzielnym porankiem, zachwyciły mnie góralki w ludowych strojach, gdy szły do kościoła; hej! gdzież jeszcze można taki widok spotkać? piękną pogodę mieliście, Tomaszu, i widoczność dobrą; nie znam Tatr, i chyba już tak pozostanie:-) pozdrawiam serdecznie.

  4. Sasha napisał(a):

    jak tam teraz taka pogoda jest to jadę !

  5. Basia napisał(a):

    Podhale jest magiczne
    Basia ostatnio opublikował…PRO BONO – nasze zaangażowanieMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge